poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Majówka, majóweczka....



Czujecie już majówkę? Ostatnio troszkę nas nie ma, w dodatku część naszego zespołu ZNOWU ucieka, tym razem w Beskidy… Ale obiecujemy, że po powrocie będzie się dużo działo ;)



Copyright by Galeria-Fleres
All Rights Reserved

Wszystkie teksty są wynikiem tłumaczeń, poszukiwań oraz studiów w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego.  Prosimy o uszanowanie naszej pracy i nie kopiowane tekstów 
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli jesteście ciekawi antyków oraz innych przedmiotów znajdujących się aktualnie w naszej Galerii piszcie:
galeria-fleres@o2.pl 
galeriafleres@gmail.com
Po nasze aukcje kliknijcie ten link
Lub zaglądajcie na nasz profil na Facebooku





środa, 24 kwietnia 2013

Konie arabskie...



Witajcie po krótkiej przerwie ;)


Kilka słów wyjaśnienia. Galeria Fleres jest przedsięwzięciem rodzinnym. Ponieważ łączymy pasję z zajęciem zawodowym, więc codziennie mamy ręce pełne pracy. Dlatego, kiedy zabraknie jednego z członków zespołu reszta nie jest w stanie go zastąpić. A bywa i tak, że nie pojawiają się nowe aukcje, ale wpisy na blogu nowe są. Bywa też na odwrót, blog milczy, ale Galeria codziennie prezentuje nowe antyki ;)



Ale, ale.. Przejdźmy do właściwej części.


Janów Podlaski. Tę nazwę słyszy każdy Polak, minimum raz w roku. Stadnina słynie z najwspanialszych koni czystej krwi arabskiej. Doroczne aukcje przyciągają sławnych i bogatych kupców z całego Świata. Amerykańscy milionerzy, gwiazdy filmu i muzyki, arabscy książęta. Z nazwisk: reżyser Mike Nichols, piosenkarz Wayne Newton, aktorka Stefanie Powers, muzyk Kenny Rogers, Shirley Watts i jej mąż Charlie.

Dlaczego o tym piszę? Odkąd byłam dzieckiem, marzyłam, że kiedyś tam pojadę. Oglądałam i kolekcjonował wszystko, co wpadło mi w ręce: głównie pocztówki i wycinki z gazet, (które mam po dziś dzień i jakoś trudno mi się z nimi rozstać ;) ) jednak, kiedy tam już w końcu dojechałam… nieco się zawiodłam…

Stadnina nie tak duża, budynki "nieco" zaniedbane, baza noclegowa na terenie stadniny… szkoda mówić… szaro, buro i ponuro i to nie z winy spóźnionej wiosny...

Rozumiem, że mieliśmy kryzys, zaciskaliśmy pasa, a stadnina jest państwowa, ale jak na wizytówkę przystało powinna lśnić, pachnieć i czarować. Nie lubię krytykować, gdy nie znam faktycznych przyczyn stanu rzeczy, ale moje dziecięce wyobrażenia zderzyły się z rzeczywistością tak bardzo, że nie mogło to pozostać bez komentarza.



Na koniec rys historyczny, historia stadniny opowiedziana przez jej wieloletniego dyrektora Andrzeja Krzyształowicza:

,,[...] Była ona burzliwa jak nasza historia narodowa. Założona w 1817 roku po kongresie wiedeńskim na wniosek Rady Administracyjnej Królestwa Kongresowego Polski za zgodą cara Aleksandra I, była pierwszą na ziemiach polskich stadniną państwową. Do powstania styczniowego w 1863 roku kierownictwo stadniny spoczywało w rękach polskich hodowców. Po powstaniu, w którym udział brało kilkunastu janowskich masztalerzy, aż do wybuchu pierwszej wojny światowej stadniną kierowali urzędnicy carscy, a nadzór nad jej działalnością sprawował zarząd stadnin państwowych w Petersburgu. W 1914 roku konie janowskiej stadniny zostały ewakuowane w głąb carskiej Rosji i żaden z tych koni do Janowa nie wrócił.
Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, ówczesne Ministerstwo Rolnictwa wszystkie konie uratowane z działań wojennych, z różnych źródeł i różnych ras, rokujące nadzieje, że mogą być materiałem hodowlanym potrzebnym do odbudowy hodowli koni w Polsce, gromadziło w Janowie Podlaskim. Budynki i inne urządzenia były zniszczone, lecz pozostało bogate zaplecze w postaci łąk i pastwisk. Po odbudowie stajen i reorganizacji hodowli koni w Polsce, w Janowie Podlaskim pozostały konie czystej krwi arabskiej i półkrwi angloarabskiej. Ogiery półkrwi, wychowane w okresie międzywojennym w Janowie, były materiałem wyjściowym do masowej hodowli produkującej konie tak w tym czasie niezbędne kawalerii i innym rodzajom broni posługującym się końmi wierzchowymi.
Konie czystej krwi arabskiej, których hodowla w Polsce ma ponad 200-letnią tradycję, były już w XIX wieku sprzedawane do różnych krajów europejskich. W latach trzydziestych obecnego stulecia sprzedawano je między innymi do USA. W czasie działań wojennych w 1939 roku ponad 80%, janowskich koni zaginęło. Z uratowanych resztek polski personel zatrudniony przez niemieckie wojskowe władze okupacyjne odbudowywał w Janowie hodowlę koni w dotychczasowych dwóch kierunkach. W 1944 roku niemiecka komenda stadniny zarządziła i przeprowadziła ewakuację koni w momencie, kiedy armia radziecka dochodziła do Bugu. Konie zabrane z Janowa wraz z częścią personelu zostały przetransportowane koleją w okolice Drezna. Tam stały do lutego 1945 roku. Kiedy armia radziecka dochodziła do Odry, nastąpiła dalsza ewakuacja stadniny, tym razem pieszo. Pierwszym etapem było Drezno, w którym stadnina przeżyła zmasowany nalot aliancki w nocy z 13 na 14 lutego 1945 roku. Następnym etapem marszu pieszego było Torgau nad Łabą, skąd w marcu konie zostały przetransportowane koleją do majątku Nettelau położonego na południe od Kilonii. W trakcie tej podróży nie obeszło się bez groźnych nalotów, które szczęśliwie nie spowodowały żadnych strat wśród ludzi i koni. W Nettelau stadnina janowska doczekała końca wojny i utworzenia zarządu stadnin polskich w Niemczech, który ujął w ramy organizacyjne wszystkie konie z polskich stadnin, wywiezione do Niemiec przez okupanta. W Nettelau konie pozostawały do jesieni 1946 roku, kiedy to drogą morską wróciły do Polski. Ze względu na częściowe zniszczenie budynków janowskiej stadniny, konie zostały przejściowo ulokowane w Posadowie, wówczas w powiecie Nowy Tomyśl, w województwie poznańskim. Do Janowa wróciły jesienią 1950 roku.
Nadal są chowane dwie rasy: czystej krwi arabskiej i półkrwi angloarabskiej. Te pierwsze z myślą o eksporcie, te drugie w początkowym okresie na zasilenie polskiego rolnictwa w siłę pociągową, a ostatnio z myślą o sporcie, rekreacji, a także eksporcie. Od 1960 roku janowskie araby są sprzedawane za granicę; najpoważniejszymi ich odbiorcami są Amerykanie, którzy dotychczas kupili najwięcej koni i płacą najwyższe ceny. Od 1969 roku na terenie stadniny koni w Janowie Podlaskim są rokrocznie organizowane dla kupców zagranicznych aukcje na konie arabskie ze stadnin chowających konie tej rasy tzn.: Janowa Podlaskiego, Michałowa, Kurozwęk i Białki. [...] Aukcję poprzedza narodowy czempionat konia arabskiego Polski, [...]'' 

Copyright by Galeria-Fleres
All Rights Reserved

Wszystkie teksty są wynikiem tłumaczeń, poszukiwań oraz studiów w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego.  Prosimy o uszanowanie naszej pracy i nie kopiowane tekstów 
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------Jeśli jesteście ciekawi antyków oraz innych przedmiotów znajdujących się aktualnie w naszej Galerii piszcie:
galeria-fleres@o2.pl 
galeriafleres@gmail.com
Po nasze aukcje kliknijcie ten link
Lub zaglądajcie na nasz profil na Facebooku







piątek, 19 kwietnia 2013

Gratulacje dla naszej fotografki!

 Zapraszamy pod link :)




Copyright by Galeria-Fleres
All Rights Reserved
Wszystkie teksty są wynikiem tłumaczeń, poszukiwań oraz studiów w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego.  Prosimy o uszanowanie naszej pracy i nie kopiowane tekstów 
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli jesteście ciekawi antyków oraz innych przedmiotów znajdujących się aktualnie w naszej Galerii piszcie:
galeria-fleres@o2.pl 
galeriafleres@gmail.com
Po nasze aukcje kliknijcie ten link
Lub zaglądajcie na nasz profil na Facebooku




czwartek, 18 kwietnia 2013

Tropienie Boullego cz. 3



Dziś, po dłuższej przerwie kolejny wpis i kolejny mebel wykonany przez André Charles’a Boulle. Kolejny, jaki możemy podziać w Louvr’e.


Jednokomorowe szafy były jedną ze specjalności Andre Boulle. 
Warto zauważyć, że było to rozwiązanie nowatorskie. Wcześniej szafy miały konstrukcje złożoną, (ale o tym, kiedy indziej).

Niezwykle interesujące jest zwieńczenie. Bardziej niż gzyms pasuje słowo wieko (ze względu na funkcję oraz znajdujące się w nim zamki) ;)

Wrota szafy - intarsjowane i inkrustowane złoconym brązem - posiadają niezwykłą, malarską formę.

Podstawa i umieszczone na niej lwy nawiązują do szaf znajdujących się w Hermitage Museum w Saint Petersburg. 

Zamieszczone fotografie pochodzą z strony muzeum www.louvre.fr.



Copyright by Galeria-Fleres
All Rights Reserved
Wszystkie teksty są wynikiem tłumaczeń, poszukiwań oraz studiów w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego.  Prosimy o uszanowanie naszej pracy i nie kopiowane tekstów 
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli jesteście ciekawi antyków oraz innych przedmiotów znajdujących się aktualnie w naszej Galerii piszcie:
galeria-fleres@o2.pl 
galeriafleres@gmail.com


poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Pamiętacie nasz artykuł o kształtowaniu wizerunku wystrojem wnętrza?
Klik dla przypomnienia. Mamy tutaj coś, co może być fajnym dopełnieniem. Los często sprawia, że twórca oraz właściciel mebla z biegiem czasu stają się anonimowi. Jego pochodzenie oraz datowanie określa się na podstawie konstrukcji, użytych materiałów oraz niekiedy motywów dekoracyjnych.
W tym przypadku możemy przypuszczać, że właściciel tej biblioteki parał się architektura. W środkowym polu znajduje się, bowiem antykizujące przedstawienie mężczyzny trzymającego zwój. W tle wyraźnie rysuje się zwieńczony blankami mur. Zaznaczono regularne ciosy oraz wejście o półkolistym łuku i mocno zaakcentowanym zworniku. Dostrzec też można coś na kształt kolumny w porządku kompozytowym. Nad tarczą jeszcze pracujemy ;)




Szkoła, ach szkoła ;)

Tęsknicie za nami? Czekacie na nowe wpisy i zdjęcia? Już niedługo. Teraz jest ten weekend, w którym pogłębiamy naszą wiedzę, aby przekazywać Wam jeszcze więcej ciekawych informacji ;)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli jesteście ciekawi antyków oraz innych przedmiotów znajdujących się aktualnie w naszej Galerii piszcie:
galeria-fleres@o2.pl 
galeriafleres@gmail.com




czwartek, 11 kwietnia 2013

Galeria Fleres mieszka w Radości


Dziś, trochę jakby z cyklu: "O nas" 

Nie tak dawno, dawno temu, bo za czasów szkoły podstawowej usłyszałam legendę o pochodzeniu nazwy naszego ukochanego osiedla. Podobno wędrujący kupcy radowali się  po bezpiecznym przejechaniu terenów Zbójnej Góry, tak bardzo, że bezpieczną przystań nazwali Radością.

Historycy mają na tent temat odmienne zdanie.
Osiedle Radość powstało pod koniec XIX wieku, jako osada letniskowa. (Niektórzy sądzą, że nazwa pochodzi od nazwy willi aktora Antoniego Fertrnera, nie mają jednak racji, gdyż dom ten po dziś dzień nosi imię Willi pod Kogutem. Ponad to powstała ona dopiero po w drugiej połowie lat 30 XX wieku ;) ) 
Radość jest prawobrzeżnym osiedlem warszawski, stanowi część dzielnicy Wawer. Położona jest na tak zwanej linii otwockiej, między Międzylesiem a Miedzeszynem. Dawniej była samodzielną miejscowością. 

Ciekawostki: 
- czasami, poszukując zapisów i relacji na temat Radości, można spotkać się z określeniem "Macierowe Bagno" od torfowisk leżących na granicy Radości i Wesołej;
- w 1916 roku powstało Stowarzyszenie Miłośników Radości. Chciało ono stworzyć wzorcowe  osiedle "miasto-ogród";
- Radość położona jest na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego z Rezerwatem Torfowym;
- występują, co raz już rzadsze niestety, drewniane domy w stylu otwocko-świderskim, (którym poświęcimy w przyszłości niejeden wpis).




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli jesteście ciekawi antyków oraz innych przedmiotów znajdujących się aktualnie w naszej Galerii piszcie:
galeria-fleres@o2.pl 
galeriafleres@gmail.com
Po nasze aukcje kliknijcie ten link
Lub zaglądajcie na nasz profil na Facebooku